sobota, 5 lipca 2008

Padłeś? Powstań! czyli jak się naładować :D

Znany mówca motywacyjny Zig Ziglar powiedział: "jesteś jedyną osobą na świecie, która może wykorzystać Twój potencjał". To jest chyba coś, co mnie najbardziej motywuje do tego, żeby się rozwijać, bo przecież ja sama decyduję o tym, co i jak chcę osiągnąć.

Moim zdaniem bardzo ważna jest zdolność automotywacji, kiedy to, że chcemy zrealizować jakiś cel wynika z potrzeby samorealizacji (znajdującej się na szczycie piramidy Maslowa), a nie z tego, że ktoś nam coś narzuca. Ja rzeczywiście miałam ostatnio mały zastój, ale w główce cały czas siedziały mi te cele, które sobie wyznaczyłam i jakoś tak głośno zaczęły się dobijać, żebym wreszcie się obudziła i zaczęła je realizować :)

Czasami najtrudniej jest zacząć, ale jak już się zrobi pierwszy krok, to potem jest już o wiele łatwiej. Najlepiej najpierw zrobić coś małego, a jak już to zrobimy, to będziemy mieli większą chęć do dalszego działania. Taka metoda małych kroczków :)
Można też zastosować metodę sera szwajcarskiego. Zabawnie to brzmi, wiem. Ser bez dziur, to takie duże zadanie, które mamy do wykonania. Możemy je rozbić na mniejsze zadania, które zajmą nam powiedzmy kilka czy kilkanaście minut dziennie, a przybliżą nas do realizacji dużego celu. Na samym końcu okaże się, że duży kawałek sera jest cały podziurawiony, a te dziury, to małe zadania, które wykonaliśmy po drodze :)

Przede wszystkim trzeba wyrzucić ze swojego słownika stwierdzenie: "nie chce mi sie", bo to już na wstępie oznacza porażkę. Poza tym, dlaczego miałoby mi sie nie chcieć dążyć do tego, żeby moje życie było jak najlepsze? Bardzo motywująca w tym przypadku jest myśl, co możemy stracić nie podejmując działania. Przecież każdy z nas lubi zyskiwać, a nie tracić. Świadomość tego, co możemy osiągnąć wpływa niezwykle pozytywnie na nasze samopoczucie, a tym samym staje się niejako motorem napędzającym do dalszego działania.

Można sobie też zadać pytanie, dlaczego właściwie chcę osiągnąć dany cel? Jeżeli wiemy, co nam da jego realizacja, to będziemy bardziej zdeterminowani do tego, żeby robić wszystko, aby go osiągnąć. Wtedy nawet jeśli trafimy na osoby, rzeczy czy sytuacje, które będą próbowały nas odciągnąć od tego, co dla nas istotne, to będziemy w stanie stawić im czoło.

To, co mi jeszcze pomaga, to wizualizacja. Zdjęcia przedstawiające to, co chcę osiągnąć... zrobiłam sobie taką tapetę na pulpit przedstawiającą takie małe cele, które chciałabym zrealizować w te wakacje. Dzięki temu za każdym razem, jak na to patrzę, to przypominam sobie, co chcę zrobić. I to naprawdę działa motywująco :)
A to, co sprawia mi zawsze niesamowitą radochę, to moment, kiedy mogę odhaczyć sobie każdy malutki kroczek... taka satysfakcja, że zrobiło się coś, co się zaplanowało-bezcenne :D

Podobno bardzo motywuje również złożenie publicznej obietnicy, że coś się zrealizuje:) No więc, jako że chcę naładować swoje akumulatory, to przedstawię tutaj swoje plany:

-->2 wpisy tygodniowo na blogu (czy mi się będzie chciało, czy nie :-P)
-->codziennie 30min. ćwiczeń
-->bieganie 3 razy/tydzień
-->hiszpański!!!- 2 razy/tydzień (pełne lekcje)+codziennie 10 słówek
-->praktyki (to z największym bólem... i właściwie z obowiązku:])

Mam nadzieję, że mój zapał do realizacji tego wszystkiego szybko nie minie :)

poniedziałek, 30 czerwca 2008

If it's going to be, it's up to me


Miałam dosyć długą przerwę w pisaniu. Ponad 2 miesiące... Przyznam szczerze, że były one tak pokręcone, że nawet nie miałam specjalnie głowy do tego, żeby cokolwiek napisać. I tak właściwie przyznam się bez bicia, że to był czas totalnego zastoju jeśli chodzi o mój własny rozwój :) Cały zapał, który miałam do działania gdzieś się zahibernował... ale powolutku zaczęłam go na nowo rozbudzać. Mam nadzieję,że w końcu zapłonie, tak jak parę miesięcy temu. Muszę o tym napisać, bo bardzo miło (i zarazem głupio :-P) mi się zrobiło, jak jeden znajomy sam z siebie zaczął się upominać o wpisy...Stwierdziłam, że skoro jest ktoś, kto czeka i czyta, to co wymyślam, to nie mogę pozwolić, żeby to miejsce umarło. I taka prośba, jak znowu zaniedbam pisanie, to porządnie mnie kopnąć prosze drogi K. :D
No w każdym razie po przerwie wracam :)

A dlaczego wracam właśnie teraz... hmm, dzisiaj zdałam ostatni egzamin, więc zaczynam upragnione wakacje (chociaż wrzesień i tak mnie czeka). Poza tym ostatnio moje życie przypominało coś na kształt sinusoidy. Raz pod osią X, raz nad nią... teraz znajduje się na skrzyżowaniu osi X i Y.
W takim całkowitym punkcie wyjścia. Chociaż nie... jestem tuż przed tym punktem, bo muszę jeszcze parę rzeczy uporządkować, żeby znaleźć się dokładnie w punkcie "0". W każdym razie zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nikt inny tylko ja sama mam wpływ na to, jak wygląda moje życie i jak ono będzie wyglądało. Nikt nie może odbierać mi moich marzeń i ambicji. Bo jeśli coś ma się stać, to zależy to ode mnie :) Wiadomo, że nie mogę dostać od życia wszystkiego, co bym chciała... ale to jak się z tym uporam zależy tylko i wyłącznie od mojej zdolności odpowiedzi na daną sytuację. Ludziom bardzo łatwo przychodzi stwierdzenie, że nie ma sytuacji bez wyjścia. To brzmi bardzo banalnie. Nawet wiem, kto w tej chwili doskonale rozumie, co mam na myśli. Nie z każdej sytuacji jest wyjście, ale wg mnie w każdej sytuacji można spróbować się odnaleźć. Osobiście przeraziły mnie moje ostatnie myśli i całe szczęście, że mam w sobie na tyle siły, że potrafiłam powiedzieć im STOP. Poza tym mam to szczęście, że otaczają mnie cudowni ludzie, dzięki którym zawsze potrafię wrócić na właściwy tor.
I właśnie wracam w pełni świadoma tego, do czego dążę, w pełni świadoma swojej wartości i w pełni świadoma tego, że życie nie zawsze będzie mnie ładnie głaskać i rozpieszczać, ale to, czy z nim wygram czy nie, zależy tylko i wyłącznie ode mnie!
Życie mamy tylko jedno i nie można go zmarnować. Trzeba brać garściami, to co nam daje... a jeśli coś nam odbiera, to cóż... pozwolę sobie zacytować Jostein'a Gaarder'a:

"To, co tracisz może się wydawać wielkie i ważne, ale nie jest niczym innym jak tylko iluzją, której kurczowo się trzymasz"


I chyba znowu jak będę otwierać rano oczy, to będę sobie mówić, że dzisiaj jest najlepszy dzień mojego życia :) Bo jak tak robiłam, to rzeczywiście wszystko się układało po mojej myśli... prawo przyciągania?! :)

To napisałam ja: Daszek- Niepoprawna Optymistka :D chyba nigdy tak do końca nie zmądrzeję :)

poniedziałek, 21 kwietnia 2008

Poznaj siebie


Nie ma dwóch takich samych osób na całym świecie. Każdy na swój sposób jest indywidualnością.Inaczej postrzega, odczuwa i interpretuje niektóre rzeczy, dlatego też czasami trudno przewidzieć, jak postąpi druga osoba. I w sumie chyba nigdy nie możemy powiedzieć, że znamy kogoś dobrze.

Mam prawie 23 lata, a wciąż w samej sobie odkrywam coraz to nowe rzeczy i można powiedzieć, że cały czas poznaję siebie. Każde nowe doświadczenie ma jakiś wpływ na to, jak postrzegam swoją osobę i uświadamia mi, nad czym muszę pracować, co wyeliminować i jak postępować, żeby nie popełniać błędów. Wydaje mi się, że podstawą do zrozumienia innych ludzi i kształtowania z nimi właściwych relacji jest samoświadomość.

Musimy wiedzieć, co nami kieruje i jacy jesteśmy. Świetnym sposobem na poznanie swoich słabych i mocnych stron, a także szczególnych predyspozycji są testy osobowości.
Sama kilka już zrobiłam i muszę powiedzieć, że w każdym z nich wyszedł mi podobny wynik, który rzeczywiście odzwierciedla to, jaką jestem osobą.

Takim najlepszym i najpełniejszym testem, jaki zrobiłam był test MBTI (Myers-Briggs Type Indicator). Jest to wskaźnik psychologiczny, określający typ osobowości. Zgodnie z nim wyróżnia się 16 typów osobowości.

Koncepcja MBTI została stworzona w okresie II wojny światowej przez Katharine Cook Briggs i jej córkę Isabel Briggs-Myers i jest rozszerzeniem koncepcji Carla Junga, który dzielił ludzi na 8 typów.

Jeżeli chodzi o źródło, z którego czerpią energię:
-introwertycy (I): ukierunkowanie energii do wewnątrz, w stronę podmiotu
-ekstrawertycy (E): ukierunkowanie na zewnątrz
Jedna z tych postaw jest bardziej pierwotna, podstawowa, a druga stanowi zazwyczaj alternatywę, ujawniającą się w sytuacjach kryzysowych.
Według sposobu, w jaki ludzie zbierają informacje o świecie Jung podzielił ich na:
-intuicjonistów (N): polegający na instynkcie
-percepcjonistów (S): ufający zmysłom
Według sposobu, w jaki podejmują decyzje:
-myśliciele (T): kierujący się logiką
-uczuciowcy (F): działający na podstawie swojego subiektywnego systemu wartości.

Isabel Briggs-Myers uważa, że ludzi można podzielić również wg nastawienia do świata zewnętrznego na:
-zorganizowanych sędziów (J), którzy radzą sobie z życiem wykorzystując umiejętność wydawania ocen
-spontanicznych obserwatorów (P), którzy radzą sobie z życiem wykorzystując umiejętność zbierania informacji.

Każdy z nas jest kombinacją tych typów :) Ja jestem INFJ i rzeczywiście opis tej osobowości idealnie do mnie pasuje :) Zachęcam Was do zrobienia sobie tego testu, chociażby z czystej ciekawości. Dostępny jest tutaj w wersji angielskiej, a tutaj macie tłumaczenie pytań :)

Miłego poznawania siebie życzę :)

sobota, 12 kwietnia 2008

Jak spełniać swoje marzenia?


Właściwie na każdej stronie dotyczącej rozwoju osobistego można natknąć się na wzmiankę o "Sekrecie". Czym jest ten "Sekret"? Otóż jest to prawo przyciągania, które mówi o tym, że swoimi myślami kształtujemy naszą rzeczywistość. Jeśli myślimy pozytywnie, to w naszym życiu wydarzają się dobre rzeczy... jeśli negatywnie, to wiadomo, co się dzieje :) Dlatego grunt, to wyrobić w sobie nawyk pozytywnego myślenia. Jak to powiedział Henry Ford: "Czy uważasz, że możesz, czy też uważasz, że nie możesz, w obu wypadkach masz rację".
Sceptycznie nastawieni ludzie mogą sobie pomyśleć, co za głupoty tutaj wypisuje, ale zapewniam, że tak nie jest. Mogę się założyć, że każdy nieświadomie stosuje to prawo. Sztuką jest uświadomić sobie jego moc i zacząć je stosować.
Mój pierwszy kontakt z "Sekretem" miał miejsce w styczniu, kiedy trafiłam na ten film na proaktywnie.pl. Obejrzałam i byłam pod wielkim wrażeniem. Mogę śmiało powiedzieć, że to był jakiś przełom w moim życiu. Powiem szczerze, że bardziej zwracam uwagę na to, o czym myślę. I spotyka mnie naprawdę więcej dobrych rzeczy :)

Jak stosować prawo przyciągania?

Istnieją 3 podstawowe kroki:
1. poproś
2. uwierz
3. otrzymaj

Są to trzy bardzo proste kroki, które naprawdę mogą ułatwić życie i sprawić, że będzie ono szczęśliwsze. A kto nie chce być szczęśliwy? :)
Jeśli wiesz, czego chcesz, o czym marzysz, to określ to dokładnie. Napisz na kartce, przyklej w widocznym miejscu obrazek przedstawiający to, co chcesz otrzymać i uwierz, że to już jest Twoje. Zaangażuj się uczuciowo w dążenie do zmaterializowania swoich pragnień. Emocje są tutaj bardzo ważne. Jeśli będziesz się cieszyć i emanować pozytywną energią, to z pewnością w końcu spotka Cię coś dobrego i otrzymasz to, czego pragniesz.
Osobiście stworzyłam sobie tablicę wizualizacyjną, na której mam poprzyklejane różne zdjęcia przedstawiające moje pragnienia, rzeczy, które pragnę osiągnąć. Część z nich już się spełniła i to mnie tylko utwierdza w przekonaniu, że warto mieć marzenia i wierzyć w ich realizację :)
Zawarłam w tym poście tylko taką mini zajawkę tego, co kryje w sobie "Sekret". Warto przede wszystkim przeczytać książkę Rhondy Byrne, a także obejrzeć film.
Chciałabym jeszcze tylko podkreślić, że tutaj nie chodzi tylko i wyłącznie o to, że pozytywnym myśleniem, wizualizowaniem itd. możemy osiągnąć, co tylko chcemy i stać się panami świata. Absolutnie! Odpowiedni sposób myślenia jest jednym z ważniejszych środków do szczęśliwego i pełnego pasji życia :) A do tego wszystkiego należy jeszcze dodać działanie.


PS. Dawno nie pisałam, aż wstyd :) Dlatego też specjalne podziękowania dla pewnego dobrego i pozytywnie wpływającego człowieczka, który zmotywował mnie do powrotu :) (dzięki Kaczki :D)